Pod koniec stycznia w urzędach pracy zarejestrowanych było ponad 1,1 mln kobiet. To o 31 tys. więcej niż przed rokiem. Natomiast bezrobotnych mężczyzn było nieco ponad milion, czyli o prawie 15 tys. mniej niż rok temu.
Z danych resortu pracy wynika, że nie tylko w styczniu 2012 roku, ale także w 2011 roku rosła liczba bezrobotnych kobiet, a liczba mężczyzn spadała.
Kobiety mają większe trudności ze znalezieniem pracy niż mężczyźni. Pracodawcy wolą zatrudniać mężczyzn, ponieważ uważają, że są oni bardziej dyspozycyjni. W przypadku zatrudniania młodych kobiet obawiają się obciążeń związanych z urlopami macierzyńskimi.
W zeszłym roku rosło zatrudnienie głównie w przemyśle, który jest mniej sfeminizowany niż inne branże. Natomiast w usługach nastąpiła stabilizacja. Zdaniem ekonomistów to także przemawiało za wzrostem zatrudnienia wśród mężczyzn. Tak było również w styczniu, w którym zatrudnienie w przedsiębiorstwach zwiększyło się w stosunku do grudnia prawie o 48 tys.
Kobiety są lepiej wykształcone niż mężczyźni, a to paradoksalnie przyczynia się do wzrostu ich bezrobocia. Mężczyźni częściej wybierają szkoły zawodowe i technika oraz studia politechniczne. To zwiększa ich szansę na rynku pracy, ponieważ dzisiejsze oferty zatrudnienia związane są zazwyczaj z takimi kwalifikacjami. Głównym problemem jest dla nich jedynie zdobycie doświadczenia zawodowego wymaganego przez pracodawców. Ponadto rynek pracy jest nieco łatwiejszy dla mężczyzn, gdyż w poszukiwaniu zajęcia za granicą wyjechało ich więcej niż kobiet.
Sytuację kobiet dodatkowo pogarsza występujące wciąż jeszcze przekonanie, że mężczyznom należy się pierwszeństwo na kurczącym się rynku pracy, gdyż bezrobocie nie przynosi kobietom ujmy, a mężczyzn degraduje. Ten stereotyp ma czasem wpływ na decyzje pracodawców. Eksperci są zdania, że sytuacja kobiet poprawi się wtedy, gdy gospodarka przestanie hamować i zacznie powstawać dużo nowych miejsc pracy.
Źródło: gazetaprawna.pl
Data publikacji: 22.02.2012