MotoKarieraMotoKarieraMotoKariera

Artykul Jak zostać znanym komentatorem motoryzacyjnym?

Jak zostać znanym komentatorem ?

 

Wszyscy w Polsce znają się na motoryzacji i nie jest łatwo znać się jeszcze lepiej. Przede wszystkim trzeba się trzymać jednej zasady. Aby być znanym ,a może nawet ekspertem nie można w żadnym wypadku przyznawać się do jakichkolwiek wiadomości. Znany rzecznik Fiata Bogusław Cieślar przez lata ukrywał, że skończył wydział samochodowy Politechniki Częstochowskiej aby nie przeszkadzało mu to w zrobieniu kariery i przyznał się dopiero w trzydziestolecie pracy dla marki.

 

Na konferencjach prasowych nie należy zadawać zbyt wnikliwych technicznie pytań, firmy samochodowe tego nie lubią, a po drugie i tak nie wiedzą co odpowiedzieć. Postrachem konferencji jest znany ekspert redaktor Zdzisław Podbielski, który zwykle interesuje się dlaczego Ford albo Honda nie stosują wałków lewoskrętnych z prawej. Prezydent  Hondy w Tokio zbladł kiedy Podbielski zapytał. Fiat zaangażował specjalnego inżyniera aby  na to pytanie odpowiadał.

 

Kandydat na znanego komentatora w żadnym wypadku nie może dawać do zrozumienia, że wie więcej. Relacje z przedstawicielami przemysłu samochodowego są tu zresztą podobne jak z  kobietami. Trzeba słuchać i nie przerywać. Najdłużej przemawiają ludzie z BMW, średnio dwie godziny i niezwykle dokładnie, jak to Niemcy, wyjaśniają, że samochód ma kierownicę. Francuzi też nie są gorsi, u Citroena mówią co najmniej półtorej godziny.

 

Szkołą dziennikarstwa są salony samochodowe. W Genewie pokazują średnio 1800 modeli  i mówią, że każdy jest najlepszy. Kandydat na znanego, rasowego komentatora w ogóle nie powinien interesować się  samochodami tylko od razu iść na śniadanie do Opla. Tam się dowie. U Opla jest giełda wszelkich wiadomości. Średnio na każdym salonie podają, że będzie  49 światowych premier a potem okazuje się, że jest raptem kilka. Na salon do Frankfurtu w ogóle nie należy jeździć, są tam takie przestrzenie, że nie ma żadnych szans aby cokolwiek zobaczyć. Parę lat temu burza wywaliła tu dziurę w dachu i widok zalewanych samochodów był najciekawszy ze wszystkich.

 

 Kandydat na znanego komentatora musi też umieć podglądać. Jest to proste. Kiedyś na salonach samochodowych trzeba było chodzić za Japończykami, którzy fotografowali i mierzyli wszystko co ciekawe, potem robili to Koreańczycy, a teraz za podglądanie świata zabrali się Chińczycy. Wsiedliśmy kiedyś do Opla Tigry, małego samochodziku sportowego, ale wysiąść się nie dało bo był za mały. Konstruktor Japończyk ukłonił się sześćdziesiąt razy, przeprosił i  zapewnił, że  na potrzeby europejskie zaprojektuje większy. Japończycy się kłaniali, Chińczycy obecnie biorą jak swoje bez ukłonów.

 

Takie są mniej więcej reguły, które obowiązują znanych komentatorów motoryzacyjnych. Nic nie mówić, nie mądrzyć się tylko patrzeć, słuchać i w nic nie wierzyć. W Renault mówią np. że świetne są nowe Laguny, co jest prawdą tyle, że w starszych modelach lubią urywać się panewki i to też jest prawda.

 

Samochody to handel, a firmy samochodowe co chwila próbują wciskać jakieś kity. Takie są prawa i jeżeli nie dacie się na to nabrać to macie wszelkie cechy aby być znanym komentatorem motoryzacyjnym. Z popularnym i lubianym od lat redaktorem Marianem Leśniewskim z Polskiego Radia gramy na konferencjach prasowych głównie w kości. Leśniewski, jak każdy radiowiec jest głuchy na jedno ucho, mało słyszy co do niego mówią i stąd było mu znacznie łatwiej zostać znanym komentatorem.

 

JERZY IWASZKIEWICZ

Komentator „Polska – The Times”, felietonista Vivy, przez 10 lat autor telewizyjnego magazynu Auto.

 

 

.               

 

 


Data publikacji: 22.10.2009